(...) Swoim opowiadaniem, Ulrike Mint nijak nie wpisuje się w modny ostatnimi czasy nurt literatury zafascynowanej na śmierć i życie polskimi blokowiskami. Fascynują ją inne sprawy: elegancki świat, kobiety, szybkie samochody, zachodni szyk (Włochy), magia, wróżby, przepowiednie.
Autorka "plam na słońcu" nie jest również obojętna na wysublimowany młodością i spontanicznością erotyzm. Stanisław Kubicki (...) w jednym ze swoich programowych tekstów pisał, iż "tworzeniem naśladujemy Boga. To jest podobieństwo nasze do niego". Ulrike Mint podświadomie, intuicyjnie wpisuje się swoimi "plamami na słońcu" w ideę Kubickiego. Bohaterowie jej mini-powieści są współczesnymi bogami, którzy realizują swoje życie, znając już jego długość i termin śmierci. Bardzo to oryginalny pomysł, niezwykle śmiały i trudny do pisarskiej realizacji. Autorka sprostała temu zadaniu, ale ucierpiała na tym długość utworu.(...) Jej książka to świadectwo marzeń, pragnień młodych ludzi zakochanych w prędkim życiu. Świadectwo konstruowania codziennie niecodziennej rzeczywistości z pomocą Papierowego Kardynała (...)"